2012/03/26

blueberry

"Jedyną stałą wartością w jej życiu był warkocz, który rozplątywała tylko od wielkiego dzwonu. Wszystko dookoła zmieniało się jak za oknem pociągu, w którym jechała - sama nie wiedząc dokąd. Aby tego było więcej, tęskniła - czasami tylko z tęsknoty do tęsknoty - za przypadkowymi podróżnymi, którzy byli na tyle odważni, aby usiąść obok niej." 

Anna Karenina z powieści Tołstoja, podczas swojej drogi na stację, żeby rzucić się pod pociąg zobaczyła coś śmiesznego. Co pomyślała? Że powie Wrońskiemu, swojemu kochankowi. Ja z kolei pomyślałam, że jest we mnie takie właśnie miejsce na niepoukładane myśli, nieprzeniknione tęsknoty, nierozdane uśmiechy, nieopowiedziane jeszcze historie... A potem pomyślałam, że ona miała więcej nie zobaczyć Wrońskiego. 

Nie pijam herbaty, nie pijam kawy. Doprawdy życie bez muzyki jest blagą, sobotni koncert rozbudził we mnie tlącą się tęsknotę do dźwięków, których pozbawiłam siebie na jakiś czas. Jeszcze przez kilka dni owocnie skrzył się w mojej głowie pisk z głośników, jak nieprzerwana linia melodyczna zagłuszona wariactwem nieustającego w swych trudach kompozytora. Poza szumem było jeszcze mgliste światło poranka, które witałam uważnym wzrokiem po nieprzespanej nocy, małej eskapadzie do samej siebie, po rytualnej wędrówce pośród ludzkich twarzy. 
Powitałam my blueberry nights. Mam otwarte okno. Ciepły sweter. I ciasto jagodowe.



"Nie interesuje mnie, czym się trudzisz. Chce wiedzieć nad czym bolejesz i czy śmiesz marzyć o spotkaniu z tym, za czym tęskni twoje serce. Nie interesuje mnie, ile masz lat. Chcę wiedzieć, czy gotów jesteś wyjść na głupca dla miłości, dla marzeń, dla przygody, jaką jest życie. Nie interesuje mnie, kim jesteś, skąd się tu wziąłeś. Chcę wiedzieć, czy staniesz ze mną w środku ognia i nie cofniesz się. Nie interesuje mnie, gdzie, jakie i u kogo pobierałeś nauki. Chcę wiedzieć, co cię podtrzymuje od środka, gdy wszystko inne odpada. Chcę wiedzieć, czy umiesz być sam ze sobą i czy naprawdę lubisz tego, z którym przystajesz w chwilach pustki."
- Oriah Mountain Dreamer, wypowiedź starego Indianina

2012/03/13

freedom

"Teraz okazało się, że doskwiera mu nie świat, ale ludzie. Wyglądało, że ze światem - ze światem bezludnym - da się żyć."
- Pachnidło

I tak układamy sobie życie w swoich czarnych skórzanych notesach ze starannie ponumerowanymi kartkami. Powiedziałam dość.

Nietoperz przebudził się, by powrócić do wieczornych obrzędów, nisko osadzonych lotów, przerzedzających chłodne, jeszcze nie do końca wiosenne powietrze. Czasem krążę razem z nim, obierając całkiem inny kierunek, formując własną drogę, wsłuchuję się w charakterystyczne uderzenia skrzydeł.
Zawiał norweski wiatr, przywiał mi pieśń, przejrzystą nieodłączną kompankę ostatnich dni, kompankę, która z powodzeniem odkrywa przede mną moją miłującą wolność naturę. Zapragnęłam wyjechać. Jak nigdy wcześniej chcę opuścić spokojny ląd, wypłynąć na nieznane wody, delektować się olfaktoryczną istotą nieznanych mi miejsc. Czuję wolność całym sercem, jestem nią przesiąknięta jak gąbka, jak spragniona deszczu ziemia. 


"Dogadzało mu tylko światło księżyca. Księżyc nie znał kolorów i ledwo zarysowywał kontury krajobrazu. Powlekał świat brudną szarością i na czas nocy gasił życie. Ten świat niczym odlany z ołowiu, gdzie nie poruszało się nic prócz wiatru, sunącego czasem jak cień nad poszarzałymi lasami, gdzie żyły wyłącznie zapachy nagiej ziemi, był jedynym światem, jaki Grenouille uznawał - był to bowiem świat podobny do świata jego duszy."
-Pachnidło

2012/03/01

nothingness

Zwykle człowiek broni błędów, które kocha.
- Seneka Młodszy


Nie wiem co mam robić. Kompletnie straciłam rachubę czasu, poczucie bezpieczeństwa, źródło wewnętrznego spokoju. Mam Przestrzeń, mnóstwo pustej, niezachwianej Przestrzeni, w której co jakiś czas, impulsywnie pojawiają się nieostrożnie zaszufladkowane myśli. Nie wychodzi mi rutynowe aktorstwo, unikanie pejoratywnych słów. Łapię się na forytowaniu zdań względnie dla mnie korzystnych, niosących chwilową ulgę, błogosławieństwo nieodczuwania.
Pulsuję narastającym co jakiś czas bólem. Bólem nieznoszącym sprzeciwu, który skrzętnie skrywa się w połach płaszcza, zagłębieniach skóry.
Kuszą bezwiednie objęcia Morfeusza, przyjazne ciepło, eteryczny dotyk delikatnych dłoni. Drobna obecność, osadzona w subtelnej nierzeczywistości. 
Nie chcę być prekariuszem.


"Zawsze odkrywam, że w ciągu roku to jest okres próby. Liście jeszcze nie uprzątnięte. Wszędzie błoto. Mroźne poranki minęły. Słoneczne poranki jeszcze nie nadeszły. Daj mi zamiecie i zamarznięte rury, ale nie ten czas nicości. Nie tę poczekalnię świata."
- Cienista dolina