2012/02/26

tea

Czy nadal nie słodzisz?

Świat różnorodności objawia się tysiącem smaków. Herbaty można podzielić na całe mnóstwo rodzajów, począwszy od kraju pochodzenia, poprzez sposób przygotowywania, na gamie zapachów kończąc. Jest herbata zielona, której liście są poddawane procesowi suszenia zaraz po zerwaniu, dzięki czemu jest delikatniejsza w smaku od czarnych herbat. Herbata biała z kolei powstaje z młodych pączków, które jeszcze nie zdążyły zakwitnąć w uwielbieniu wiosennego słońca. Indyjska czarna z dodatkiem mleka i kardamonu jest aksamitna i nieco pikantna, zaś yerba muska zmysly głębią ziołowych kompilacji. W inkrustowanych filiżankach parują słodkością owocowe esencje czarnych porzeczek, malin, jagód, mango, truskawek, cytrusów...
Budzą zmysły przejrzyście migocząc na dnie kubków w mgliste poranki i usypiają parującymi wspomnieniami podczas chłodnych wieczorów. Frywolnie naznaczają swoją naturą kartki ulubionych książek, rozlane zmywają słowa z listów pożegnalnych. Gorzkie, mocne, nieśmiałe, delikatne...


All that stands forgiven.

2012/02/23

voice

Słyszę twój głos na wietrze
I słyszę jak wołasz moje imię

Powoli, nostalgicznie powraca kojąca tęsknota za drzewami. Uśpiona istota mojego wewnętrznego zdumienia przedziera się przez anhedonię naznaczonych niepewnością dni. Uciekam poza zgiełk niepoukładanego świata, by wyjść naprzeciw moim nowym towarzyszom. Niemal czuję nagą ziemię pod stopami, po której stąpam niespiesznie, ucząc się od nowa stawiać kroki na nieznanym terytorium, a mimo to mam wrażenie, jakbym wracała do domu z długiej, bardzo długiej podróży. Karczemny zapach drewna i stęchlizny, świece gaszone podmuchami wiatru, celtyckie opowieści - wszystko to zasiewa w mojej duszy niemy spokój, z którym poznaję się od nowa, niczym ze starym przyjacielem. Witam chłód nocy okraszony zjawą przeszłości, duchem historii, słowiańską przepowiednią, rozpoznaję twarze ukryte w półmroku, naznaczone pazurem czasu, nieugiętością losu. Za oknem ściska mróz. Ja czuję jednak ciepły powiew wiatru, gorąc płynący z rozżarzonego ogniska. Widzę dym unoszący się wśród głosu drzew.




„Słowo istnieje! Jest uformowane na kształt istoty żywej. Słowo ma krew. Słowo może być suche. Życiodajna woda zapewnia mu wilgoć. To nie griot zwilża suche wargi, to woda biegnie przez arterie słowa i ożywia je.”
- Zofia Sokolewicz 


2012/02/14

escape

Dokąd mogłem uciec od samego siebie? 
- św. Augustyn

Małe podanie o szczerość powstało z obrzmiewającej niedopowiedzeniami retrospekcji. Zdałam sobie sprawę, że nić porozumienia jest niebezpiecznie cienka, zbyt krucha, by ją nadwyrężać. Zdawkowość zdań, urywki milczenia, ciążący balast ciszy. Jednak czasem to właśnie tego potrzebuję. Nikczemnego remedium na uciążliwe, oblegające myśli, chwili beztroskiego dolce far niente osadzonego pod ciężkim od koszmarów sufitem. Szukam siebie w zagłębieniach miękkiej pościeli, nierównej powierzchni drewna, plamach po rozlanej kawie. Rozpierzchły obawy i żal, zastąpiła je melancholia przerywana co jakiś czas majestatem dźwięków. 



Złodziejka książek umarła. Jednak zanim to się stało podarowała mi skradzione słowa. 
Całe mnóstwo słów.

2012/02/06

lesson

„Przy okazji znosili mu różne dary: trochę herbaty, paczuszkę tytoniu do fajki, kawałeczek szynki czy słoniny lub parę ciepłych wzorzystych skarpet… Odwiedzali go od jesieni, kiedy dni stawały się coraz krótsze, Aż do wiosny, siadywali jak najbliżej ognia płonącego w kominku i zwykle już po chwili odzywał się któryś z najstarszych sąsiadów: -Sean, opowiedz nam teraz, jak to bywało dawno, dawno temu”.

Mroźny, zimowy wieczór spowity wabiącą wonią olejku monoi. Rozrzucone w nieładzie książki, porozsypywane ubrania i prószący niespiesznie śnieg. Ta noc wydawała się spokojna, przesycona emocjami burzliwego poranka, nasączona jak gąbka całą gamą myśli. Wszystko zmieszało się z zapachem, który początkowo nieśmiało, z czasem coraz odważniej, wkradał się pomiędzy ciężkie powietrze, rozrzedzając jego strukturę niewidzialnymi palcami. Jedna wiadomość, kilka słów, które przerodziły się w obszerne zdania pełne wyznań, nadziei, tęsknot i wspomnień. Są rozmowy, które działają lepiej niż zastrzyk adrenaliny, wprawiają w ruch uśpione mechanizmy, wydobywają spod balastu rzeczywistości poturbowane ciało. Janusz Leon Wiśniewski miał wiele racji, pisząc "Samotność w Sieci". Czasem potrzebny jest ktoś kompletnie obcy. Odbiorca nie do końca sprecyzowanych myśli, adresat niedokończonej historii, kilku gorzkich wniosków. Nauczyciel. Wyniosłam naukę. Po pierwsze. Karuzele niefortunnych zdarzeń zatrzymują się. Pewnego dnia ta sama niewidzialna ręka, która je zbudziła - po prostu obraca ich egzystencję w nieruch. Po drugie. Ludzie popełniają błędy, lecz są dobrymi ludźmi, póki starają się je naprawić. Po trzecie. Marzenia się spełniają.

Na końcu mi się przedstawiła. Ma ładne imię. Jednak dla mnie Jej postać zaistniała pod innym słowem. 
Po prostu. "Uśmiechnięta".

- Co chcesz robić w życiu?
- Cieszyć się.

2012/02/03

conversation

"Wreszcie zaczęłam wierzyć w coś, co nazywam fizyką poszukiwania. To siła natury, którą rządzą prawa tak realne, jak prawo grawitacji. Zasada fizyki poszukiwania brzmi tak: Jeśli jesteś wystarczająco dzielny, żeby zostawić za sobą wszystko i wyruszyć na wyszukiwanie prawdy zewnętrznej i wewnętrznej, jeśli wszystko, co napotkasz na swej drodze potraktujesz jak odpowiedzi i wszystkich napotkanych ludzi jako nauczycieli, jeśli jesteś w stanie wybaczyć sobie kilka gorzkich błędów, wtedy prawda nie będzie przed Tobą zatajona. Teraz w to wierzę."

Ile kontrowersji i piętrzących się pytań może wzbudzić fakt, że człowiek rezygnuje z portalu społecznościowego. Do czego zmierzamy, zamykając się jak w klatkach, ograniczając spotkania z ludźmi do małej, internetowej przestrzeni. Słowa przyjmą wszystko, nie ujawnią łez, drżących kącików ust i rozbieganego wzroku. Zatracamy tak wiele emocji, tak wiele uczuć i obrazów, ukrywając je pod suchymi wyrazami. Nie chcę tak żyć. Pragnę rozmowy, prawdziwej, najczystszej rozmowy, pragnę byś wziął mnie za rękę, czuł że jest ciepła, że pulsuje w niej uśpionym drżeniem strach, którego nie zobaczysz w żadnej z napisanych dotknięciem liter. Chcę byś widział, że nieprzespałam nocy, że spoglądam na Ciebie zmęczonym wzrokiem i unoszę do ust gorącą filiżankę kawy. Byś spostrzegł moją radość w szczerym uśmiechu i zamyślenie,  na które co jakiś czas sobie pozwalam. Chcę byś wiedział, że moje oczy są niebieskie, kiedyś mówiono, że błękitne, ale tak niewielu ludzi tak naprawdę w nie zagląda. Chcę, byś Ty zaczął. Nie łaknę soczystego dźwięku, oznajmiającego, że nadeszła wirtualna wiadomość, a Twojego głosu - niekiedy rozbrzmiewającego euforią, czasem kojącego lub po prostu - ciepłego, wypełnionego kompilacją melancholii ze spokojem. Pragnę całych kompozycji głosów. Szeptów, krzyków, rozedrganych słów, życia w tych martwych pierwotnie zdaniach. Pragnę milczenia pełnego zapachów, wymownych spojrzeń, nieśmiałych gestów. Pragnę wypić z Tobą najlepszą w mieście herbatę i pokruszyć starannie upieczone ciastko. Pragnę oparzyć się gorącą wodą z zaparzacza i potrzebuję, abyś zauważył mój ból. Chcę być przepełniona życiem po brzegi. Chcę byś to widział.

Jeśli kiedykolwiek ktoś naprawdę zapragnie ze mną porozmawiać, zrobi to, bez względu na to, czy wyszuka mnie w książce telefonicznej.
Po prostu mnie znajdzie.


Porozmawiaj ze mną kiedyś.
Porozmawiaj naprawdę.