„Przy okazji znosili mu różne dary: trochę herbaty, paczuszkę tytoniu do fajki, kawałeczek szynki czy słoniny lub parę ciepłych wzorzystych skarpet… Odwiedzali go od jesieni, kiedy dni stawały się coraz krótsze, Aż do wiosny, siadywali jak najbliżej ognia płonącego w kominku i zwykle już po chwili odzywał się któryś z najstarszych sąsiadów: -Sean, opowiedz nam teraz, jak to bywało dawno, dawno temu”.
Mroźny, zimowy wieczór spowity wabiącą wonią olejku monoi. Rozrzucone w nieładzie książki, porozsypywane ubrania i prószący niespiesznie śnieg. Ta noc wydawała się spokojna, przesycona emocjami burzliwego poranka, nasączona jak gąbka całą gamą myśli. Wszystko zmieszało się z zapachem, który początkowo nieśmiało, z czasem coraz odważniej, wkradał się pomiędzy ciężkie powietrze, rozrzedzając jego strukturę niewidzialnymi palcami. Jedna wiadomość, kilka słów, które przerodziły się w obszerne zdania pełne wyznań, nadziei, tęsknot i wspomnień. Są rozmowy, które działają lepiej niż zastrzyk adrenaliny, wprawiają w ruch uśpione mechanizmy, wydobywają spod balastu rzeczywistości poturbowane ciało. Janusz Leon Wiśniewski miał wiele racji, pisząc "Samotność w Sieci". Czasem potrzebny jest ktoś kompletnie obcy. Odbiorca nie do końca sprecyzowanych myśli, adresat niedokończonej historii, kilku gorzkich wniosków. Nauczyciel. Wyniosłam naukę. Po pierwsze. Karuzele niefortunnych zdarzeń zatrzymują się. Pewnego dnia ta sama niewidzialna ręka, która je zbudziła - po prostu obraca ich egzystencję w nieruch. Po drugie. Ludzie popełniają błędy, lecz są dobrymi ludźmi, póki starają się je naprawić. Po trzecie. Marzenia się spełniają.
Na końcu mi się przedstawiła. Ma ładne imię. Jednak dla mnie Jej postać zaistniała pod innym słowem.
Po prostu. "Uśmiechnięta".
- Co chcesz robić w życiu?
- Cieszyć się.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz