2012/02/14

escape

Dokąd mogłem uciec od samego siebie? 
- św. Augustyn

Małe podanie o szczerość powstało z obrzmiewającej niedopowiedzeniami retrospekcji. Zdałam sobie sprawę, że nić porozumienia jest niebezpiecznie cienka, zbyt krucha, by ją nadwyrężać. Zdawkowość zdań, urywki milczenia, ciążący balast ciszy. Jednak czasem to właśnie tego potrzebuję. Nikczemnego remedium na uciążliwe, oblegające myśli, chwili beztroskiego dolce far niente osadzonego pod ciężkim od koszmarów sufitem. Szukam siebie w zagłębieniach miękkiej pościeli, nierównej powierzchni drewna, plamach po rozlanej kawie. Rozpierzchły obawy i żal, zastąpiła je melancholia przerywana co jakiś czas majestatem dźwięków. 



Złodziejka książek umarła. Jednak zanim to się stało podarowała mi skradzione słowa. 
Całe mnóstwo słów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz