2011/12/27

nightmares

Jest już dawno po północy. Słyszę wiatr, który szuka schronienia wśród gałęzi drzew. Towarzyszy mi jakaś nieopisana pustka, której nie potrafi zapełnić muzyka, ani gorące kakao. Gaszę światło i kładę głowę na poduszce, by za chwilę wyciągnąć dłoń i przesunąć palcami po nierównych kształtach naniesionych na płótno farb. Nieomal wyczuwam barwy, lekkość czerwieni układającej się w powabną suknię, gładki i delikatny beż otulający małe dłonie kilkuletniej dziewczynki, nieposkromiona czerń wpleciona niesfornie w końską grzywę. Jakaś nieopisana tęsknota towarzyszy tym ścieżkom, wyczuwam ślady palców człowieka, który dotykał je w akcie podziwu, badając każdą grudkę koloru.
Budzę się czasem w nocy, szukam tego dotyku, nieopisanego ciepła, który wypełnia wnętrze kojącym spokojem. Nie odnajduję go.



A potem wstaję z łóżka, pozostawiam rozrzuconą pościel w kwiaty i włożywszy ulubiony, wełniany sweter, z kubkiem zimnego mleka wychodzę na ganek. Siadam na schodku i wsłuchuję się w noc. Latem grają świerszcze. Cicho, niespiesznie, kojąco. Rankiem milkną, ale wracają. Zawsze.

Wracają...

2011/12/25

fairy tales

- Czy życie baśniami jest niepoprawne?
- Nie jest niepoprawne. To złe słowo. Ale przyjdzie rozczarowanie...

Czuję to. Czuję, zawsze gdy wracam. Mijam wielkie, oprószone śniegiem drzewa, piętrzące się ku niebu, stąpam po cienkiej pokrywie lodu, która skrzypi pode mną, łamiąc się na dziesiątki kawałków. Magia wiatru... Łagodna, ledwie słyszalna pieśń pochodząca z dalekich, odległych wzgórz, zapomnianych dawno krain. Pieśń samotnych wędrowców i bardów przecierających nieodkryte szlaki. Gdyby tak codziennie patrzeć na świat, jakby widziało się go po raz pierwszy. Na ludzi, jakby byli nieodkrytą skarbnicą marzeń i tęsknot. Gdyby tak zwracać uwagę na kolory, słowa, spojrzenia, zapachy...


My decydujemy tylko o tym, jak wykorzystać czas, który nam dano. - Gandalf
                                                                       
                                                                                              

hill


W ciemności kartki płyną jak białe płatki.
Opadają cicho, bezszelestnie
Wiatr jest tak delikatny, a fale kojącego chłodu głaszczą twarz.

Na tym łagodnym wzgórzu rozpłynę się w przeszłości, która boli.
W kłamstwach koniecznych, choć tak gładko wychodzących przez usta.
Rozliczę się z każdego spojrzenia, w którym palił się płomień nadziei.
Wolna, ukojona.
Wróciłam, by opowiedzieć Ci moją historię.


To początek. Początek jest końcem. Witając dzień, żegnasz noc. Pragnąc wiosny, musisz pożegnać zimę. Każdy płatek śniegu, którego nie zobaczysz już nigdy więcej, choć wydaje Ci się, że wszystkie są takie same. Równowaga niezachwiana. Rozkwitasz, by zwiędnąć. Niepowtarzalnie, tylko raz. Zamykając oczy, żegnasz chwilę zupełnie inną od tej, którą powitasz, po ich otwarciu. Ale pamiętasz. Pamiętasz wczoraj, choć żyjesz dziś. Czekając na zimę, przypominasz sobie tę, która już minęła. Pamiętasz więcej? Chwilę, gdy poczułeś pierwszy płatek na policzku? Czy byłeś wtedy sam? Ja tego dnia wracałam z występu młodej kobiety o nieskazitelnym głosie. Ubrana w czerń wyszła na środek sceny i spojrzała przed siebie. Czerń jest smutna. Ludzie w czerni są smutni. Chodzą ulicami, ukrywając twarze pod czarnymi kapturami. Wyciągałam do nich rękę, ale oni nie chcą pomocy. Nie wiedzą, że jej chcą. Samotność jest dobra - mówią. I odchodzą.

Ja też byłam wtedy sama. Kiedy jesteś sam, to takie niesamowite, gdy spoglądasz w górę i widzisz małe, białe płatki, które powoli spadają z nieba. Pamiętam, że przystanęłam wtedy i zamknęłam oczy. Zapominając o ciepłych dniach, w których można było spacerować do późna, przywitałam radość płynącą z chłodu. Moja zimna skóra i mroźne płatki, jak dotyk znajomych palców, a w głowie cichy głos kobiety w czerni. "Przepraszam" - powiedziała i powstrzymując łzy zeszła ze sceny. Patrzyłam na jej drżące dłonie. Włosy idealnie splecione w warkocz. Na czarną sukienkę.



Niedokończone filmy, zdania, słowa...
Nie wiem czego końcem było "Przepraszam".
Czułam jednak, że było początkiem czegoś dobrego.
Również dla mnie.