W ciemności kartki płyną jak białe płatki.
Opadają cicho, bezszelestnie
Wiatr jest tak delikatny, a fale kojącego chłodu głaszczą twarz.
Na tym łagodnym wzgórzu rozpłynę się w przeszłości, która boli.
W kłamstwach koniecznych, choć tak gładko wychodzących przez usta.
Rozliczę się z każdego spojrzenia, w którym palił się płomień nadziei.
Wolna, ukojona.
Wróciłam, by opowiedzieć Ci moją historię.
To początek. Początek jest końcem. Witając dzień, żegnasz noc. Pragnąc wiosny, musisz pożegnać zimę. Każdy płatek śniegu, którego nie zobaczysz już nigdy więcej, choć wydaje Ci się, że wszystkie są takie same. Równowaga niezachwiana. Rozkwitasz, by zwiędnąć. Niepowtarzalnie, tylko raz. Zamykając oczy, żegnasz chwilę zupełnie inną od tej, którą powitasz, po ich otwarciu. Ale pamiętasz. Pamiętasz wczoraj, choć żyjesz dziś. Czekając na zimę, przypominasz sobie tę, która już minęła. Pamiętasz więcej? Chwilę, gdy poczułeś pierwszy płatek na policzku? Czy byłeś wtedy sam? Ja tego dnia wracałam z występu młodej kobiety o nieskazitelnym głosie. Ubrana w czerń wyszła na środek sceny i spojrzała przed siebie. Czerń jest smutna. Ludzie w czerni są smutni. Chodzą ulicami, ukrywając twarze pod czarnymi kapturami. Wyciągałam do nich rękę, ale oni nie chcą pomocy. Nie wiedzą, że jej chcą. Samotność jest dobra - mówią. I odchodzą.
Ja też byłam wtedy sama. Kiedy jesteś sam, to takie niesamowite, gdy spoglądasz w górę i widzisz małe, białe płatki, które powoli spadają z nieba. Pamiętam, że przystanęłam wtedy i zamknęłam oczy. Zapominając o ciepłych dniach, w których można było spacerować do późna, przywitałam radość płynącą z chłodu. Moja zimna skóra i mroźne płatki, jak dotyk znajomych palców, a w głowie cichy głos kobiety w czerni. "Przepraszam" - powiedziała i powstrzymując łzy zeszła ze sceny. Patrzyłam na jej drżące dłonie. Włosy idealnie splecione w warkocz. Na czarną sukienkę.
Niedokończone filmy, zdania, słowa...
Nie wiem czego końcem było "Przepraszam".
Czułam jednak, że było początkiem czegoś dobrego.
Również dla mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz