2012/04/03

rustle

Just one question.
What's your name?

Czasem budzi mnie w nocy szelest wiatru, nieoswojona myśl... Wynurzam wtedy stopę spod kołdry, rozgrzanymi palcami napotykam chłód szkła. Jest mi dobrze, spokojnie, nadzwyczaj błogo. Kolejne ramiona chcą mnie otulić, jowialnie przygarnąć, a ja mam spakowany plecak. Snuję opowieści, zapisuję niezliczone słowa, wątpię, zapominam, nie dowierzam. 
Żarzą się niespiesznie wonne kadzidła, strużki dymu unoszą bezwiednie, by rozpierzchnąć olfaktorycznie w objęciach mroku. Wdycham ich korzenną istotę, ziołową rachityczność. Zaciągam się. Otacza mnie nieprzebrana ciemność objęta ramami mojego pokoju. Wyczuwam zimny kształt małego, papierowego pudełka, wypaloną w moich ulubionych jeansach dziurę. Rozplatam włosy. A ja? Czego chcę?
Chcę zatańczyć...


"Jeślibyś miała zblaknąć w świetle rzeczy, realna, lecz bezradnie wycofana, w upartym, poprawnym odstępie między nami, jak księżyc tkwiący całą noc w koronach drzew – niech niewidzialne promienie wypełnią wnętrze tego domu; o gwiazdo, podwójnie współczująca, która wzeszłaś zbyt wcześnie na zmierzch, za późno na świt, niech twój blady płomień prowadzi przez chaos najgorszą część nas samych z pasją pełnego dnia." 
- Derek Walcott, Gwiazda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz