2012/04/14

souls

Niewielu jest ludzi, których prawdziwie kocham, a jeszcze mniej takich, o których mam dobre mniemanie (...) a każdy dzień utwierdza mnie w przekonaniu o ludzkiej niestałości i o tym, jak mało można ufać pozorom cnoty czy rozumu.
- Jane Austen

Zewsząd nadchodzą ludzie. Niezliczone istnienia, żywe, ciepłe, kruche, nieugięte. Mkną słowa, oddechy pozostawiają na szybach obłoki pary. Stoliki lepią się od medium malarskiego, sukienki prują, a karty papieru pierzchną po całym pokoju. Rozsypane włosy, uciekają spod objęć jedwabnej wstążki, falują. Trapi mnie moja nieznajomość teraźniejszości, rozdrapuję blizny, nie czując nic. Nie rozumiem mojego deficytu strachu, bojaźń bowiem to coś ludzkiego, coś, czego nie miałam okazji posmakować już bardzo długi czas. Jestem rozbitkiem na wyspie, która miała być bezludna, okazała się jednak przepełniona wszelkim stworzeniem. Kto powie mi, jak chodzić po ulicy, by nie trafiać na ślady stóp, nie mijać, nie dotykać...
Uciekam w gęstwiny lasów z moich ciemnych, usianych nienaruszalną ciszą snów. Upajam się moim błogosławieństwem odosobnienia.
Zewsząd nadchodzą ludzie, niezliczone parantele dusz...


"Choćbym nawet chodził dolina cienia smierci, nie bede sie bal "
- Psalm 23


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz