I nagle gaśnie światło. Wszystko co jestem w stanie zobaczyć to wszeogarniająca, przesączona niepokojem ciemność, która niebezpiecznie cicho oplata moje ciało. Wyciągam dłonie, szukam po omacku małych punktów odniesienia, mijają mnie powycinane z papieru ptaki i zupełnie jak moje plany - idealnie, symetrycznie, jeden po drugim - rozsypują się pod moimi stopami. Stąpam po garstce zimnej piętrzącej się, zniweczonej pozostałości po tym, co kiedyś, być może w niedalekiej przyszłości, mogłabym nazwać Mną.
Wrzesień, deszczowy wrzesień.
Starannie poukładane książki, miękkie futro wiecznie zaspanego kota, rześkie poranki, melancholijne wieczory. Mnóstwo muzyki, która koi skołatane nerwy, przypomina, rozpala, gasi, płacze. Mgła za oknem, ciepło płomieni, zmoknięte gałęzie drzew. Cieniste kształty, postacie ucieleśniające każdą z najmniej namacalnych obaw. I ta kropla wody, która wyznacza koniec, ostateczny i nieodwołalny.
W ciszy znika się najpiękniej.
(...) Świat w tym miejscu wydawał się kaskadą smutku. Powietrze miało wilgotny zapach opadłych już liści, kłębiących się lepko pod stopami, jak gnijące, pozbawione życia drobne materie, które proszą żałośnie o jeszcze jeden oddech. Umarły. A wraz z nimi umarły te wszystkie drzewa stojące teraz nieporuszone żadnym powiewem wiatru wśród gęstej mgły. Wysokie i nagie, jak wyciągnięte ku niebu dłonie, niemym szeptem godziły się z nieodwołalnymi wyrokami czasu.Nawet ptaki zamilkły, odleciały, pozostawiły po sobie tylko zimne gniazda. Złożoność pustki miejsc, gdzie kiedyś gościło życie. Bujność trawy, która oplatała teraz stopy mokrymi, uschniętymi źdźbłami.To wszystko utwierdzało, że takie miejsca nie zatracają się w śnie.Nie budzą się do życia. Byłam świadkiem śmierci, naturalnej, nieodwołalnej. A słońce wstawało tego ranka jak zwykle, z tą samą dozą spokoju oświetlało te cmentarzysko wspomnień, istnień, zapachów... Tylko cienie stawały się coraz drobniejsze, marne, wychudzone...Spełniała się obietnica. Nieuchronna jak świt po ciemności.
Wrzesień, mój cichy wrzesień...
Tak bardzo boję się września.
Tak bardzo boję się września.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz