[02:25:15] Bryce:
"Kiedyś w końcu każdy przestaje się bać... [ Powiedział spokojnie stawiając nieśpiesznie krok za krokiem. ] Pozakładałem tutaj sidła, coś powinno się złapać... [ Rzucił do niej zrównując się z czarnoskórą w marszu. Wsunąwszy dłonie w kieszenie kurty zamyslił się głęboko nad zadanym przez tamtą pytaniem. ] Jak idzie? Życie w samotności byłoby... prostsze. Ale wiem, że wtedy w końcu bym zdziczał a to jest jak umrzeć. Przestajesz myśleć, czuć liczy się tylko polowanie, pożeranie i spanie. Zamieniłbym się w zwierzę. [ Mruknął pocierając dłonią o szorstki podbródek. ]
W grupie jest... trzeba trzymać nerwy na wodzy. To trudne dużo zapachów, dużo dźwięków, ludzie się denerwują, pachną wtedy tak, że Tobie chce się zabijać. Idziesz spać. Czasami się budzisz i ich wyczuwasz, wiesz kto śpi głęboko - wtedy jego zapach jest najdelikatniejszy, trudno go wyczuć ale gdy już wyczuwasz - jest słodki, jak każdej łatwej zdobyczy.
Niektórzy śpią tak, że byle szelest jest ich w stanie obudzić. Masz ochotę ich sprawdzic, siebie również, podkraść się, popatrzeć... Chce Ci się polować."
To, co napisałeś... Nie wiem czy myślisz nad tym, co piszesz czy raczej doskonale zmyślasz, ale dobrze Ci to wychodzi. Nie wspomniałeś jedynie o tych, którzy właściwie w ogóle nie śpią.
Minęło kilka chwil.
"A niektórzy... Nie śpią wcale."
Dodał.
Niech moją armią będą drzewa, skały i ptaki na niebie.
- Aleksander Wielki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz